Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa Polskiego
Panel dekoracyjny typu jali, Indie, ok. 2025, srebro, kość wielbłąda, techniki tradycyjne, ręczne, zbiory MDiUP UKW Panel dekoracyjny typu jali, Indie, ok. 2025, srebro, kość wielbłąda, techniki tradycyjne, ręczne, zbiory MDiUP UKW

Pożeracz węży, kość wielbłąda i zapachy kadzidła – nowe eksponaty w Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa Polskiego. Jesteście gotowi?

Pożeracz węży, kość wielbłąda i zapachy kadzidła – nowe eksponaty w Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa Polskiego. Jesteście gotowi?

Kolekcja „Upominków w świecie dyplomacji” wzbogaciła się o kolejne, wyjątkowe obiekty. Pamiątki ze swoich zagranicznych wizyt przekazał do naszych zbiorów minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Trzeba przyznać – dyplomatyczne podarunki potrafią zaskakiwać. To nie tylko kunsztowne przedmioty, lecz także zwierciadło współczesnej geopolityki i zmieniających się trendów kulturowych.

Jakie obiekty zasiliły nasze zbiory? Zaczynamy krótki przegląd…

Perła rzemiosła z Radżastanu

Zacznijmy od ażurowego panelu dekoracyjnego typu jali – prawdziwej perły rzemiosła z serca Radżastanu w Indiach. Jeśli kojarzycie misternie rzeźbione kamienne okna indyjskich pałaców, przez które wpada światło i pustynny wiatr – to właśnie ich miniaturowa, luksusowa interpretacja.

O wyjątkowości obiektu decyduje przede wszystkim materiał. Obramowanie wykonano z rzeźbionej kości wielbłąda – cenionego w Indiach surowca, pozyskiwanego od zwierząt, które zakończyły swój długi żywot. W Radżastanie wielbłądy, nazywane „statkami pustyni”, są nieodłącznym elementem krajobrazu i kultury. Po ich śmierci lokalni rzemieślnicy nadają im symboliczne „drugie życie”, tworząc misternie zdobione dzieła sztuki.

W centrum panelu znajduje się ażurowy motyw roślinny – symbol życia i dobrobytu. W jego sercu dostrzec można egzotycznego ptaka uchwyconego w dynamicznej pozie, jakby za chwilę miał wzbić się do lotu.

 Gwiezdny kalendarz Beduinów

Kolejny obiekt łączy starożytną wiedzę z futurystycznym designem. To współczesna interpretacja systemu Al Durour – tradycyjnego kalendarza gwiezdnego Beduinów. Przez wieki nomadzi odczytywali z niego rytm natury: przewidywali nadejście upałów, burz piaskowych czy zmian pór roku.  

Choć system liczy setki lat, jego replika została wykonana z nowoczesnego kompozytu mineralnego inkrustowanego zielonym szkłem. Całość przypomina rekwizyt z filmu science-fiction. Na płycie znajdują się dwa przesuwne metalowe wskaźniki w kolorze matowego złota, które pozwalają zsynchronizować współczesny kalendarz z cyklami gwiazd i fazami Księżyca.

To oficjalny dar szefa dyplomacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich, szejka Abdullaha bin Zayeda Al Nahyana – syna założyciela państwa i jednego z architektów strategii tzw. „miękkiej siły”.

Zmysłowa dyplomacja – upominek z Arabii Saudyjskiej

Luksusowa statuetka klaczy czystej krwi arabskiej to oficjalny podarunek ministra spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej, księcia Fajsala bin Farhana Al Sauda. W kulturze Półwyspu Arabskiego klacz symbolizuje potęgę, lojalność i szlachetność – to na niej budowano chwałę rodów. Figura lśni niczym polerowane srebro i sprawia wrażenie ciężkiej, niemal monumentalnej. W rzeczywistości wykonano ją z żywicy pokrytej metaliczną powłoką – efekt luksusu jest tu świadomą iluzją.

Równie interesujące jest etui, którego wnętrze na pierwszy rzut oka przypomina szlachetny zamsz, budząc skojarzenia z królewskim luksusem. W istocie wyściełane jest miękkim welurem. Jego skrzydła otwierają się szeroko, nawiązując do symboliki gościnności i „otwartych drzwi”. Zgodnie z tradycją całość poddano fumigacji szlachetną żywicą agarową (oud). Głęboki, charakterystyczny zapach angażuje kolejny zmysł – węch.

W Arabii Saudyjskiej okadzanie prezentów to gest najwyższego szacunku, a oud – nazywany „płynnym złotem” Orientu – należy do najcenniejszych substancji zapachowych świata. W tym przypadku dar wykracza poza materię, stając się doświadczeniem angażującym zmysły – wzrok, dotyk, gest i zapach.

„Pożeracz węży” z Pakistanu

Kolejny dar nawiązuje do bogactwa przyrody Pakistanu. To statuetka markura śruborogiego (Capra falconeri). Masywna figura z polerowanego mosiądzu przyciąga wzrok intensywnym blaskiem, a delikatne żłobienia oddają fakturę gęstej sierści zwierzęcia.

Spiralnie skręcone rogi markura należą do najbardziej spektakularnych widoków w świecie przyrody. Figura spoczywa na postumencie z zielonkawego marmuru, którego chłodny odcień kontrastuje z ciepłym blaskiem złotego metalu. Nazwa „markur” w języku perskim oznacza „pożeracza węży”. W medycynie ludowej od wieków wykorzystuje się ślinę tego ssaka jako antidotum na ukąszenia gadów.

W kulturze regionu markur uosabia siłę, wytrwałość i niezależność. Ten wyjątkowy dar przekazał polskiemu ministrowi spraw zagranicznych prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari.

Podarunek od indyjskiego Jamesa Bonda

Wśród eksponatów znalazła się także replika Lwiej Kapituły Aśoki – jednego z najważniejszych symboli Indii, dziś stanowiącego element godła państwowego. Podarunek przekazał Ajit Doval, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Indii, nazywany niekiedy „indyjskim Jamesem Bondem”. Jego biografia brzmi jak scenariusz filmu sensacyjnego. Przez siedem lat działał jako tajny agent operacyjny w Pakistanie, a także brał udział w kluczowych operacjach i negocjacjach (m.in. z porywaczami samolotu).

Replika, wykonana z pozłacanego mosiądzu, ma około 40 cm wysokości. Na powierzchni widoczne są ślady ręcznego cyzelowania, nadające jej indywidualny charakter. Cztery lwy zwrócone w różne strony świata symbolizują czujność i siłę państwa.

Upominek z pola bitwy

Na koniec eksponat o zupełnie innym charakterze. Nie zachwyca formą ani materiałem – to poszarpany kawałek metalu. W marcu 2022 r. był częścią rosyjskiego pojazdu opancerzonego GAZ-2330 Tigr. Został wyrwany siłą eksplozji podczas walk w rejonie Hostomla, na przedpolach Kijowa.

To niezwykle symboliczny dar dyplomatyczny, przekazany ministrowi Radosławowi Sikorskiemu przez jego ukraińskiego odpowiednika. W świecie dyplomacji taki gest potrafi powiedzieć więcej niż tysiąc słów. Odłamek z bitwy o lotnisko Antonow jest namacalnym świadectwem historii – przypomnieniem, że wydarzenia, które obserwowaliśmy na ekranach telefonów, były brutalną rzeczywistością wojny.

 

Za nami przegląd wybranych obiektów. To dyplomacja gestów, kultury, tradycji, zapachów i emocji – pokaz miękkiej siły, która przemawia z taktem i dyskrecją. Całość prezentuje się niezwykle intrygująco, a już wkrótce nowe nabytki będzie można zobaczyć na muzealnej ekspozycji.

 

oprac. i fot.: dr Aleksandra Sara Jankowska