Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa Polskiego

Tropem „zadartego nosa”. Niezwykłe odkrycie w Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa Polskiego. Jak „Dawid” Kurta Kronera odzyskał swoje imię

Tropem „zadartego nosa”. Niezwykłe odkrycie w Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa Polskiego. Jak „Dawid” Kurta Kronera odzyskał swoje imię
Tropem „zadartego nosa”. Niezwykłe odkrycie w Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa Polskiego. Jak „Dawid” Kurta Kronera odzyskał swoje imię

W pracy muzealnika najpiękniejsze są momenty, w których rutynowa procedura inwentaryzacji zamienia się w fascynujące śledztwo. Tak było i tym razem. Do zbiorów naszego Muzeum trafiła partia obiektów przekazanych z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, mająca zasilić kolekcję „Upominki w świecie dyplomacji”.

Wśród nich znajdowała się rzeźba o zupełnie odmiennym charakterze – masywna figura o doskonałej, modernistycznej formie, przedstawiająca młodzieńca w dynamicznej pozie. W dokumentacji obiekt ten figurował po prostu jako bezimienny „Chłopiec”. Na podstawie rzeźby widniała jedynie delikatnie wyryta sygnatura: Kroner. Wszystko wskazywało więc na to, że to dzieło Kurta Kronera (1885 – 1929) – niemieckiego rzeźbiarza ekspresjonisty i modernisty. Ale czy to możliwe? Prawdziwa tożsamość i historia tego obiektu pozostawały całkowitą tajemnicą.

Rozpoczęliśmy śledztwo. Sygnatury mogą mylić, dlatego w takich przypadkach kluczowa jest analiza porównawcza. Pierwszy trop pojawił się w jednym z włoskich domów aukcyjnych. Natrafiliśmy tam na popiersie dziewczynki, której rysy łudząco przypominały naszego „młodzieńca”. Kluczem do zagadki okazał się… „zadarty nos”. Artysta w bardzo charakterystyczny sposób formował twarze swoich modeli, nadając nosom lekko zadarty, zadziorny wyraz. Ten swoisty znak rozpoznawczy naprowadził nas na właściwy trop. Sygnatura na popiersiu była niemal identyczna z tą na naszej rzeźbie.

Jedyny zachowany katalog prac Kurta Kronera, wydany w 1927 r., znajduje się w zbiorach Deutsches Historisches Museum (DHM) w Berlinie. Napisaliśmy do tamtejszej biblioteki muzealnej z prośbą o pomoc, załączając dokumentację fotograficzną obiektu. Pracownik DHM przejrzał album w poszukiwaniu analogicznego wizerunku. Odpowiedź była elektryzująca – na tablicy nr X berlińskiego katalogu widniał nasz młodzieniec! To biblijny Dawid walczący z Goliatem. Dokładny tytuł dzieła brzmi: David (Studium postaci młodzieńca). Rzeźba powstała w 1919 r. w Berlinie – odlano ją w brązie w precyzyjnej technice na tracony wosk.

Przyjrzyjmy się jej bliżej. Rzeźba mierzy 30 cm wysokości. Biblijny bohater ujęty jest w dynamicznej pozie szerokiego wykroku, w mocnym skręcie tułowia. Prawa dłoń spoczywa na lewym ramieniu, lewa – opuszczona wzdłuż pleców. Głowa zwrócona jest w prawą stronę, broda wsparta na ramieniu – wszystko to podkreśla moment fizycznego skupienia i maksymalnej koncentracji Dawida. Młodzieńcze, niemal dziecięce rysy twarzy podkreślone zostały przez dłuższe włosy z grzywką, sięgające za uszy.

Kroner zrezygnował tu z gładkiego, akademickiego realizmu na rzecz ekspresyjnej, chropowatej powierzchni. Ciemna patyna jest w wielu miejscach celowo przetarta, dzięki czemu z wypukłości ciała (muskulatury, rysów twarzy) bije naturalny, złocisty blask metalu, tworząc intrygującą grę światłocienia. Powierzchnia nosi wyraźne ślady ręcznego kształtowania masy rzeźbiarskiej; widoczne są nieregularności dające efekt non finito. Tym samym Kroner zwraca uwagę na proces twórczy, pozostawiając odbiorcę z pewnym niedopowiedzeniem. Taki sposób modelowania buduje wewnętrzne napięcie. Syntetyczne ujęcie anatomii oraz rozedrgana faktura podkreślają dynamikę ruchu i pełne niecierpliwości wyczekiwanie.

Autor rzeźby zmarł młodo w 1929 roku. Jego żona, Ella Kroner, która przez lata opiekowała się spuścizną męża w Berlinie, w 1942 roku została aresztowana ze względu na swoje żydowskie pochodzenie i zamordowana w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz. Ich prywatna kolekcja rodzinna uległa rozproszeniu. Dziś dzieła Kronera to prawdziwa rzadkość. Obiekt przeszedł już procedurę inwentaryzacji w naszym Muzeum. Jest w bardzo dobrym stanie, choć przed nim jeszcze szczegółowe badania metalograficzne, które potwierdzą dokładny skład stopu.

Zagadką pozostaje wciąż to, w jaki sposób i kiedy dokładnie figura trafiła do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Na odwrocie podstawy zachowała się czerwona plakietka inwentarzowa: MSZ-44-I, pod którą widoczne są ślady dawnych, odręcznych oznaczeń powtarzających dokładnie tę samą sygnaturę. Ta nawarstwiająca się ścieżka numerów to fascynujący ślad biografii rzeźby. To zarazem jasny dowód, że Dawid przez dziesięciolecia stanowił stały element reprezentacyjnego wyposażenia gmachu ministerstwa bądź jednej z polskich placówek dyplomatycznych.

Obecnie bierzemy pod uwagę dwa różnorzędne, choć krańcowo różne scenariusze proweniencji obiektu. Pierwszy z nich zakłada, że rzeźba została pozyskana przez polską dyplomację jeszcze w okresie międzywojennym – kupiona jako ozdoba gabinetów MSZ lub przekazana jako oficjalny podarunek dla naszego przedstawiciela w Berlinie. Trzeba jednak pamiętać, że w latach 20. czy 30. XX w. dzieło to reprezentowało nowoczesny modernizm niemiecki, podczas gdy odradzająca się II RP skupiała się na promowaniu sztuki rodzimej.  Dodatkowo, gdyby w czasie wojny rzeźba znajdowała się w Warszawie, najpewniej podzieliłaby los doszczętnie zniszczonego przez Niemców Pałacu Brühla (przedwojennej siedziby MSZ). To pozwala przypuszczać, że „Dawid” przetrwał wojenną pożogę poza granicami kraju – jako część ocalałego wyposażenia przedwojennych placówek, sukcesywnie zwożonego po 1945 roku do Warszawy.  

Równie prawdopodobna jest jednak hipoteza powojenna, choć – spoglądając na sprawę pragmatycznie – pozyskanie rzeźby mogło mieć charakter czysto przypadkowy. Trudno zakładać, by w realiach lat 40. czy 50. XX w. polscy urzędnicy celowo poszukiwali dzieł niemieckiego modernizmu; nagi, ekspresjonistyczny „Dawid” z pewnością nie byłby pierwszym wyborem do dekoracji oficjalnych gabinetów. Figura mogła stać się na przykład oficjalnym darem od władz NRD dla dyplomatów PRL. Warto pamiętać, że w granicach Berlina Wschodniego znalazła się przedwojenna dzielnica Pankow, gdzie Ella Kroner przechowywała spuściznę po mężu. Rozwikłanie tej zagadki wymaga dalszych badań, kwerend i analiz. Ewidencja zbiorów to wieloletni proces i … pasjonująca przygoda!

„Dawid” Kurta Kronera po latach odzyskał wreszcie swoją tożsamość i imię. To prawdziwy unikat, którego dramatyczne losy i ostateczne ocalenie zdają się niezwykle mocno rezonować z opowieścią o walce stoczonej przez biblijnego bohatera.

Rzeźba opuściła zamknięte ministerialne gabinety, by z pozycji niemego świadka historii i urzędniczej codzienności stać się prawdziwą ozdobą naszej ekspozycji.

oprac.: dr Aleksandra Sara Jankowska